“The Promise” (2021) by Obszarska

Below, you’ll find my very rough first translation of the 2021 story “The Promise” by Polish author Obszarska. It is a love story between King Alfred and a girl called Elfvige, which takes place mainly in a library, where Elfvige is learning about the importance of understanding Viking culture and customs for the future of England.

Wieczór był zimny i nieprzyjemny. Wiatr szarpał okiennicami i hulał między półkami, potęgując dodatkowo mroczny nastrój pałacowej biblioteki. Pomimo mroku i przenikającego chłodu, król czuł się tutaj dobrze. Było to jedno z niewielu miejsc w zamku, gdzie mógł cieszyć się spokojem – mało osób z jego otoczenia pałało zamiłowaniem do ciężkich, oprawionych w skórę wolumenów.

  • O żesz Ty! – usłyszał. Tego się nie spodziewał. Był pewien, że jest całkiem sam, tymczasem siarczyste, głośne przekleństwo, w dodatku wypowiedziane damskim głosem, zupełnie wyrwało go z rozmyślań. Ruszył za głosem. Przy oknie, między dwoma najrzadziej odwiedzanymi regałami, siedziała młoda niewiasta. Jest delikatna uroda wręcz figlarnie kontrastowała z rzucanymi pod nosem obelgami, jak się szybko okazało – w stronę siedzącego nieopodal kota.
    Jak tylko zobaczyła króla, zerwała się z podłogi, ukłoniła po pas i zaczęła nerwowy monolog:
  • Wasza Ekscelencjo, tzn. Wasza Wysokość, Miłościwy… ja, bo Zygfryd, tzn. Mistrz eee, Wielki Mistrz Zygfryd, pozwala mi czasami tutaj przesiadywać, bo ja jestem jego uczennicą,
    i kot mi przebiegł, z deszczu przybiegł, zachlapał esej… Ja przepraszam!
    Król roześmiał się w głos. Dziewczyna nieśmiało podniosła głowę i odwzajemniła uśmiech. Była piękna.
  • A o czym był ten esej? – Zapytał.
  • O znaczeniu poznawania kultury i zwyczajów Wikingów dla przyszłości Anglii. – odpowiedziała dumnie.
  • Chętnie o tym posłucham – odpowiedział król.

Ten deszczowy wieczór rozpoczął cykl wielu spotkań króla i młodej dziewczyny. Elfvige, bo tak miała na imię, początkowo była onieśmielona rangą swojego towarzysza, ale szybko zauważyła iskrzące między nimi uczucie.
Król opowiadał jej o dawnych czasach, o początku wojny, najazdach i o swoim pięknym zamku pozostawionym daleko w domu. Widziała smutek, który odbijał się w jego oczach za każdym razem, kiedy opowiadał o utraconym królestwie. Widziała też żar i nadzieję zawsze wtedy, gdy mówił o planach na powrót, na zjednoczenie ludu i przywrócenie pokoju. Ich miłość rozkwitała. Król nie mógł wyjść z podziwu nad Elfvige. Była piękna, to fakt, ale pięknych dziewcząt wokół nie brakowało. W niej było coś jeszcze – nigdy się z nią nie nudził. Ich rozmowy były ciekawe, emocjonujące, zawsze pełne pasji. Złapał się na tym, że przed spotkaniami z nią dopytuje się Mistrza Zygfryda o nowe ciekawostki, tylko po to, aby jej zaimponować.

Jednak pewnego dnia sielanka została przerwana. Posłaniec przyniósł list – ofertę mediacji.

  • Nie jedź Ukochany, to może być zasadzka! – płakała Elfvige.
  • Muszę, moja droga. Być może to szansa, na którą tak długo czekałem. Wyruszam natychmiast.
    Podał jej zawiniątko w pięknej jedwabnej chusteczce.
  • Zobaczysz, wszystko się uda. Wrócę po Ciebie, zabiorę do mojego zamku i będziesz królową. Wszystkie nasze plany się spełnią. Przyjmij ten dar na znak obietnicy.
    W chusteczce zawinięty był duży klejnot. Dziewczynie zaparło dech w piersi. Czytała o nim, ale myślała, że to tylko legenda. W jej dłoni spoczywał jeden z trzech rodowych klejnotów królewskich, które rzekomo zaginęły sto lat temu podczas bitwy na zamku. Mówiło się, że ten, kto ma wszystkie trzy klejnoty, cieszy się łaską bożą i zwycięża wszystkie bitwy.
    Kamień był piękny. Obróciła go w dłoni i zauważyła wykutą w nim niewyraźną postać;
  • Kamień Aleksandra Wielkiego… – wyszeptała. Krwistoczerwony kamień rozpraszał światło przez co chusteczka w jej dłoni zdawała się niemal świecić jego blaskiem. Dziewczyna spojrzała na Króla.
  • Na co mi klejnoty, kiedy nie mam Ciebie? – rzekła smutno.
  • Wrócę, obiecuję – powtórzył. – A wtedy dostaniesz i zielonego Wyrma – kolejny z kolekcji.
  • A ten ze spiralami ze złotego drutu? – zapytała, zaaferowana legendą klejnotów bardziej niż chęcią bogactwa.
  • A złoty odnajdziemy razem. – Rzekł król, pocałował ją czule i wyszedł w mrok nocy.

The Promise

The evening was cold and unpleasant. The wind rustled the shutters and blew between the shelves, adding to the gloomy atmosphere of the palace library. Despite the darkness and the penetrating cold, the king felt comfortable here. It was one of the few places in the castle where he could enjoy peace and quiet – not many people around him were fond of heavy leather-bound volumes.

  • You! – he heard. This was something he had not expected. He was sure that he was all alone, but a loud, sarcastic curse, additionally uttered by a woman’s voice, pulled him out of his thoughts. He followed the voice. A young woman was sitting at the window, between two of the most rarely visited bookcases. Her delicate beauty contrasted playfully with the insults thrown under her nose, as it soon turned out – towards the cat sitting nearby.
    As soon as she saw the king, she got up from the floor, bowed to his waist and started a nervous monologue:
  • Your Excellency, i.e. Your Majesty, Your Grace… I, because Siegfried, i.e. Master eee, Grand Master Siegfried, allows me to sit here sometimes, because I am his pupil, and a cat ran over me, came from the rain, splashed my essay… I’m sorry!
    The king laughed out loud. The girl raised her head shyly and returned the smile. She was beautiful.
  • And what was the essay about? – He asked.
  • About the importance of learning about Viking culture and customs for the future of England. – she answered proudly.
  • I’d love to hear about it – replied the king.

That rainy evening began a cycle of many meetings between the king and the young girl. Elfvige, for that was her name, was at first intimidated by the stature of her companion, but she soon noticed the feeling sparking between them.
The king told her of the old days, of the beginning of the war, of the raids and of his beautiful castle left far from home. She saw the sadness reflected in his eyes every time he spoke of his lost kingdom. She also saw the heat and hope whenever he spoke of plans to return, to unite the people and restore peace. Their love blossomed. The king could not get out of his admiration for Elfvige. She was beautiful, it was a fact, but there was no shortage of beautiful girls around. There was something else about her – he was never bored with her. Their conversations were interesting, exciting, always passionate. He caught himself asking Master Siegfried about new curiosities before meeting her, just to impress her.

However, one day the idyll was interrupted. A messenger brought a letter – an offer of mediation.

  • Don’t go, my love, it could be an ambush! – cried Elfvige.
  • I must, my dear. Perhaps this is the chance I have waited for so long. I am leaving at once.
    He handed her a bundle in a beautiful silk handkerchief.
  • You will see, everything will work out. I will come back for you, take you to my castle and you will be queen. All our plans will come true. Accept this gift as a sign of promise.
    A large jewel was wrapped in the handkerchief. It took the girl’s breath away. She had read about it, but thought it was just a legend. In her hand rested one of the three royal family jewels that had supposedly gone missing a hundred years ago during a battle at the castle. It was said that whoever had all three jewels enjoyed God’s favor and won all battles.
    The stone was beautiful. She turned it in her hand and noticed an indistinct figure carved into it;
  • The Stone of Alexander the Great… – she whispered. The blood-red stone diffused the light making the handkerchief in her hand seem to almost glow with its radiance. The girl looked at the King.
  • What use are jewels if I don’t have you? – she said sadly.
  • I will come back, I promise – he repeated. – And then you will get the green Wyrm – another one from the collection.
  • And the one with spirals of gold wire? – she asked, fascinated by the legend of the jewels more than by the desire for wealth.
  • And the golden one we will find together. – Said the king, kissed her tenderly and went out into the darkness of the night.

How I image the library in this story… a picture of Alexander Devine in the Parker Library by Phil Mynott.
0

Published by

Martine Mussies

My name is Martine and I am writing my PhD about the Cyborg Mermaid. On this website, you’ll find blogs about autism, cyborgs, fan fiction, King Alfred of Wessex, mermaids, music & musicology, martial arts, (neuro)psychology, video games, and random nerdiness.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *